Beata Jarosz z Wrocławia przez sześć tygodni prowadziła projekt, w którym dzieci tworzyły cyfrowe opowieści o dziadkach. Każde dziecko nagrało wywiad, dodało zdjęcia i muzykę w darmowym programie WeVideo.
Rezultat: wszystkie dzieci skończyły projekt, ale tylko cztery z osiemnastu użyły więcej niż trzech zdjęć. Większość spędziła czas na wybieraniu czcionek zamiast rozwijać narrację.
Gdańsk: mniej narzędzi, lepsze historie
Tymoteusz Wilk ograniczył wybór do jednego narzędzia - Book Creator. Dzieci mogły dodać maksymalnie pięć elementów na stronę.
Po czterech tygodniach miał dwanaście kompletnych historii. Rodzice zgłaszali, że dzieci opowiadały im o swoich projektach przy kolacji, co wcześniej się nie zdarzało.
Kraków: audio zamiast wideo
Jagoda Stępień skupiła się wyłącznie na podcastach. Dzieci nagrywały krótkie reportaże o swoich ulubionych miejscach w dzielnicy, używając tylko telefonu i Audacity.
Najsłabsi czytelnicy w klasie nagle mieli przewagę - ich intonacja i emocje w głosie robiły wrażenie. Dwoje dzieci, które wcześniej unikało prezentacji, zgłosiło się na ochotnika do nagrania kolejnego odcinka.
Co z tego wynika
Im więcej opcji technicznych, tym mniej uwagi na samą historię. Projekty audio zajmują mniej czasu i dają dzieciom, które męczą się z pisaniem, szansę na pokazanie się z innej strony.
Żadne z tych podejść nie wymaga drogiego sprzętu. Wystarczy telefon i jedno dobre narzędzie.